Wybaczcie za dość długą przerwę w pisaniu:) Ale już jesteśmy z powrotem, don't worry *rejoice*
Anyway, chciałabym dziś napisać krótko o wczorajszym wieczorze, który był bezwzględnie jednym z najlepszych ever. Spotkałyśmy się wszytskie żeby świętować moje nadchodzące (well jutro) urodziny. Wybrałyśmy się do super miejsca (którego niestety nazwy nie mogę podać jako że go nie miało idk...) na Nowym Świecie. Niby nie robiłyśmy nic ekstremalnego czy ekstrawaganckiego, ale dla mnie to był cudowny czas - z przyjaciółkami na drinku i papierosie (i kilku shotach ale o tym nie powinnam się rozpisywać....) Długo siedziałyśmy i gadałyśmy o najróżniejszych sprawach. Każda mogła powiedzieć co jej leży na wątrobie (oprócz wódki rzecz jasna), podzielić się swoimi przemyśleniami, obawami. Jeżeli coś naprawdę pomaga w codziennym życiu i trudnościach, to bez wątpienia grupka najbliższych przyjaciół. Dzięki temu masz pewność, że zawsze jest ktoś przy tobie po 'twojej stronie barykady'.
(owszem, użyłam tego zwrotu tylko po to żeby wstawić tu ten GIF I'm not even sorry)
Ok, koniec cheesy cheeseballs part. Dodam jeszcze tylko, że dostałam super prezenty!!! Aaaaa look at that:
Tak tak, mamy tu "Stracie Królów", przewodnik po wszystkich monstrach z 'Supernatural' (OMG!), szminkę w pięknej klasycznej czerwieni (jak na dorosłą kobietę przystało;), dwie składanki zrobione przez smokey vel. Gosię na smutki i na radości (btw, they are both amazing) oraz obrazek przedstawiający naszą wolf-pack how awesome is that?!
Nadal nie mogę wyjść z podziwu i co jakiś czas kwikam z radości. Dzięki dziewczyny!<3
W każdym razie, moim prostym podsumowaniem będzie: Każda okazja jest dobra do drobnego świętowania. Takie wyjścia dają dużo radości, znakomicie polepszają humor oraz dają kopa energii i motywacji do dalszego funkcjonowania:D A oprócz tego jest potem co wspominać;) Poza tym, jest pretekst żeby zrobić się na bóstwo i podbić świat. Wybaczcie, że pierwsza część była taka rzewna, ale no cóż nadal jestem wzruszona.
Jedna z naszych wiecznie ulubionych piosenek, której ja osobiście słucham po każdej imprezie:
Ok, to na razie tyle ode mnie! DFTBA fellas!
Ok bye.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz